PRINTMA + DURST TAU 340 RSCE – 60% niższy koszt produkcji, 4× większe wolumeny.
60% niższy koszt produkcji, 4× większe wolumeny. Jak drukarnia z Lublina wskoczyła 10 pięter wyżej dzięki Durst Tau 340 RSCE.
Kiedy w czerwcu w lubelskiej Printmie stanął Durst Tau 340 RSCE, nikt nie spodziewał się, jak szybko ta inwestycja odmieni firmę.
Dziś – zaledwie kilka miesięcy później – właściciel Printmy Patrycjusz Mamczarz mówi wprost:
„Koszt produkcji tej samej etykiety spadł o 60%. A od czerwca wydrukowaliśmy cztery razy tyle, co przez pięć lat na poprzedniej maszynie”
To jedna z tych historii, w których technologia nie tylko przyspiesza firmę – ona ją przebudowuje. I otwiera zupełnie nowy rozdział.
„Najważniejsze jest to, że ja dziś po prostu śpię spokojnie” – dodaje Mamczarz. – „Wiem, że produkcja jest pewna, przewidywalna i bezpieczna.”
Od rodzinnej poligrafii do Printmy. Opowieść o przedsiębiorcy, który liczy, weryfikuje i nie działa na emocjach
Żeby zrozumieć tę zmianę, trzeba cofnąć się o kilka dekad.
Rodzina Mamczarzów działała w poligrafii od lat 90. – offset, później wąska wstęga UV. Naturalna droga, rozwój, zdobywane doświadczenia.
W okolicach 2006-2007 Patrycjusz zaczął swoją pierwszą przygodę z drukiem cyfrowym – jeszcze zanim stało się to standardem w branży. Małymi krokami budował kompetencje, rozumienie technologii i rynku.
W 2021 roku powstała Printma – już jako samodzielny projekt. Mała, skupiona, ambitna drukarnia nastawiona na jakość i szybkie terminy.
Klienci rosli. Ich potrzeby również. Coraz więcej złożonych projektów, skomplikowane etykiety, krótkie serie, szybkie zmiany. „Zdałem sobie sprawę, że dochodzę do ściany” – wspomina. – „Potrzebowałem technologii, która pozwoli mi oddychać.”
Mamczarz jest przedsiębiorcą bardzo „twardo stąpającym po ziemi”. Nie podejmuje decyzji z impulsu.
Liczy. Porównuje. Weryfikuje.
I – jak sam mówi – unika stresu.
Dlatego decyzja o dużej cyfrowej maszynie nie mogła wynikać z emocji.
Decyzja technologiczna. Porównania, wyjazd do Brixen i ciche zwycięstwo Dursta
Patrycjusz chciał porównać kilka marek. Nie po to, żeby znaleźć zwycięzcę. Raczej, żeby potwierdzić intuicję.
„Pierwszy typ? – Był technologicznie bardzo z tyłu” – mówi. – „Od razu widziałem, że to nie jest poziom, którego potrzebuję.”
Porównywał próbki. Różnice były jasne.
– „Durst miał jakość, którą po prostu widać. I to mnie uderzyło od razu.
Do tego jedna rzecz mnie pozytywnie zaskoczyła: Durst nie robi wokół siebie wielkiego marketingowego krzyku. Ta marka jest trochę… niedopowiedziana. I to paradoksalnie działa na jej korzyść. Tu jakość mówi za siebie.”
Wyjazd do Brixen był punktem zwrotnym.
Środowisko Dursta – uporządkowane, sterylne, profesjonalne. Inżynierowie pewni technologii. Testy, które nie zostawiały pytań.
– „Te testy potwierdziły wszystko, co wcześniej widziałem na próbkach. Teoria idealnie zgadzała się z praktyką.”
Drugim filarem decyzji było to, jak działa LFP Industrial Solutions.
– „Dostałem komplet informacji. Szybko, konkretnie, bez marketingowych opowieści” – podkreśla. – „Kontakt był profesjonalny. Czułem, że jeśli coś kupię, to mam partnera, a nie sprzedawcę.”
Wspomina tu dwie osoby:
Grzegorz Zieliński, Dyrektor Działu Label & Flexible- za merytoryczne prowadzenie i spokojne podejście.
Adam Jabłonowski, Software Product Manager- za ogromne wsparcie software’owe.
– „To ludzie, którzy naprawdę dowożą. I budują zaufanie.”
Ekonomia, która zmienia biznes. 60% taniej, 4× więcej, 10× szybciej
To jest moment, który – bez przesady – robi największe wrażenie.
Ta sama etykieta. Ten sam materiał. Te same kolory. Ale dziś kosztuję ją 60% taniej.
– „To nie jest marketing, to jest matematyka” – mówi Patrycjusz. – „Policzyłem to na konkretnych zleceniach. 60% taniej. Punkt.”
Drugi fakt jest równie mocny:
Od czerwca zrobił na Durście czterokrotność tego, co przez pięć lat na poprzedniej maszynie.
Prędkość realizacji zmieniła się o kilka rzędów wielkości.
Klient, który u konkurencji czeka 15 dni?
W Printmie odbiera etykiety jutro albo pojutrze.
– „Dzwonią do mnie non stop, bo wiedzą, że jeśli mają problem, to ja go rozwiążę. A to w biznesie jest bezcenne.”
Przetargi?
Printma wygrywa ceną i czasem. Właśnie dlatego wolumeny rosną tak dynamicznie.
Wdrożenie Dursta – profesjonalne, spokojne, bez zaskoczeń
Jednym z najmocniejszych elementów historii Printmy jest to, jak przebiegło samo wdrożenie.
– „Grzegorz nie naciskał, żeby zaczynać od największej konfiguracji. Powiedział: „zacznijmy mniejszymi krokami, zobaczymy, jak rośnie produkcja”. To była bardzo mądra rada.”
Adam z kolei poprowadził całe wdrożenie software’owe.
A to, co dzieje się później, tylko potwierdziło prawidłowy wybór partnera.
– „Serwis LFP widzi komunikat na maszynie, zanim ja zdążę się zorientować, że coś może być nie tak. Dzwonią: „zaraz to ogarniemy”. To jest komfort, którego nie da się przecenić.”
Mamczarz powtarza kilka razy jedno słowo: spokój.
– „Jestem przedsiębiorcą od lat, wiem jak bolesne potrafią być przestoje. A tu nagle ja… nie mam stresu. To jest naprawdę nowe doświadczenie.”
Nowa siedziba i nowe możliwości. Durst pracuje 8 godzin, reszta hali czeka na rozwój
Printma działa dziś w nowej, eleganckiej siedzibie.
Nowoczesna hala. Przemyślane biuro. Przestrzeń, która rośnie razem z firmą.
Durst pracuje tylko osiem godzin dziennie. A i tak robi wolumeny, które jeszcze rok temu wydawały się poza zasięgiem.
Reszta hali czeka na kolejne maszyny. Patrycjusz ma już plany – i to odczuwalne w całej tej historii: Durst stał się fundamentem do kolejnych inwestycji.
Printma dziś: precyzja, tempo, jakość i firma, która działa bez stresu
Dziś 5-osobowy zespół pracuje w rytmie, który daje firmie pełną przewidywalność.
Etykiety transparentne, białe, metalizowane – spójność kolorystyczna, zero wahań, powtarzalność.
Klienci? W większości z polecenia.
Produkcja? Stabilna jak nigdy.
– „Nie chodzi tylko o to, że drukuję szybciej i taniej” – mówi Patrycjusz. – „Chodzi o jakość mojego życia jako przedsiębiorcy. To jest naprawdę inny poziom. Durst otworzył nam nowy rozdział. Ja po prostu śpię spokojnie.”
Tak Patrycjusz kończy rozmowę.
I trudno o lepsze podsumowanie tej historii.
Durst Tau 340 RSCE nie tylko zmienił Printmę.
On postawił ją 10 pięter wyżej.
A Lublina na mapie polskich drukarń cyfrowych – dużo wyżej, niż ktokolwiek mógłby przewidzieć.